Ciężko mi tu coś napisać, kiedyś potrafiłam jeść po 500kcal dziennie i było mi z tym dobrze. Ostatnio byłam na Kopenhaskiej (tylko tydzień) i też było ok., ale skoro chudne jedząc dużo to po co się katować? Nadejdzie ten moment że przestanę chudnąć na prawie 2tyś kcal i będę musiała zmniejszyć limit. Jak narazie czuje sie z tym dobrze, raz zjem mniej, raz wiecej.
BILANS
•Śniadanie
Mleko bez laktozy
Chlebek bananowy
Masło orzechowe
•II Śniadanie
Jajko
Galareta wielkanocna
Masło orzechowe
•Przekąska
Czekolada gorzka kostka
Sernik orzechowy
•Obiad
Bogracz
Cola zero
•Kolacja
Bogracz
Sernik orzechowy
Razem: 1811/ 1923
Białko 88.8 | Tłuszcze 121.2 | Węglowodany 101.3
Wydaje mi się że jest ciut za dużo tłuszczu, a za mało wegli. No cóż trudno.
Co do sernika i chlebka bananowego są mojej roboty. W serniku nie ma spodu sama masa, a chlebek jest bez cukru z dodatkiem chia.
Dziś zero ćwiczeń jedynie nauka stania na przedramionach i plank.

O i to jest super! Masz racje, skoro chudniesz na 2000 kcal to nie ma sensu drastycznie obniżać limitu :D Powodzonka ♥
OdpowiedzUsuńJeśli chudniesz jedząc tyle to chyba nie ma co się katować. Też kiedyś potrafiłam żyć na 500 kcal ale to mi zniszczyło przemianę materii na lata.
OdpowiedzUsuńJeżeli chudniesz, to korzystaj! :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia
Buziaki